Strona głównaOgólnaArtykułyM. Gniadek-Zieliński: Mieszkowy krok do Europy

M. Gniadek-Zieliński: Mieszkowy krok do Europy

matejko_christianization_of_poland

Zdjęcie: Jan Matejko, Zaprowadzenie chrześcijaństwa, Wikipedia.

Kiedy był chrzest Polski? W 966 roku – odpowie każde polskie dziecko. Tyle, że… wcale nie był to chrzest Polski, a sama data również budzi wiele wątpliwości.

W tym roku przeżywamy 1050 rocznicę chrztu Mieszka I. Z tej okazji warto sobie przybliżyć okoliczności tego zdarzenia i jego konsekwencje.

Kto?

Chrzczony jest Mieszko – to bez wątpienia – ale czy tylko on? Nie ma pewności co do tego, kto jeszcze został ochrzczony w tym dniu. Dobrawa była już chrześcijanką, więc ona odpada. Wspomnianego dnia chrześcijanami zostali zapewne mieszkowi dworzanie i grupa wojów. Może jakieś jego dzieci z dotychczasowych związków? Nie wiadomo. Tak naprawdę nic nie wiadomo o tym, kto był jeszcze chrzczony tego dnia. Na pewno nie była to jednak Polska, bowiem po raz pierwszy takie określenie władztwa piastowskiego zostaje użyte wiele lat później, w „Żywocie pierwszym św. Wojciecha”. Nie było to również całe państwo piastowskie. Sformułowanie „chrzest Polski” jest jedynie określeniem symbolicznym, które odnosi się do rozpoczęcia szeroko zakrojonej misji chrystianizacyjnej (wspieranej przez państwo) na terenach objętych władzą piastowską. Pracę rozpoczęto od zaraz, jednak na początku chrzczono zapewne jedynie elity państwa Mieszka, czyli jakieś kilkanaście tysięcy osób. Pozostała część poddanych nadal pozostawała przy wierzeniach przodków, choć warto zaznaczyć, że nie wszędzie chrześcijaństwo było zupełnie obce. W Małopolsce, która wkrótce stała się częścią państwa mieszkowego, religia chrystusowa była obecna od czasów podporządkowania tych ziem schrystianizowanym przez Cyryla i Metodego Wielkim Morawom. Sam proces ugruntowywania chrześcijaństwa na ziemiach polskich trwał jednak przynajmniej do początku XIII wieku, kiedy to ukształtowała się sieć parafialna.

Pozostaje jeszcze pytanie kto chrzcił? Kronikarze, szczególnie ci XIII-wieczni prześcigali się w wyszukiwaniu co zacniejszych kandydatów. Był więc oczywiście św. Wojciech ale byli również św. Cyryl i Metody. Pomysły te możemy jednak od razu odrzucić, bo kompletnie nie odpowiadają chronologii wydarzenia. Nie wiadomo kto był celebransem podczas mieszkowego chrztu, jednak jedynym znanym z imienia kapłanem, którego udział w ceremonii możemy rozważać był Jordan, przybyły do Wielkopolski najpewniej w towarzystwie Dobrawy. Kilka lat później, Jordan został pierwszym biskupem urzędującym na ziemiach piastowskich, choć jego tytulatura nadal budzi wątpliwości.

Kiedy?

Nie ma pewności kiedy Mieszko I przyjął chrzest. W najstarszym polskim dokumencie, który mówi o tym wydarzeniu, tzw. „Roczniku krakowskim starszym”, pod datą 967 zapisano, że „Mysco dux baptizatur” (Książę Mieszko ochrzcił się). Anonim, zwany przez tradycje Gallem, w swojej „Kronice…” (która była spisana mniej więcej w tym czasie co cytowany wcześniej rocznik), w ogóle nie podał daty rocznej. Późniejsze teksty podają jeszcze inne daty, niż rok 967: tzw. „Rocznik kapituły krakowskiej” cofa zdarzenie o jeden rok, natomiast tzw. „Rocznik poznański starszy” chrzest Mieszka umieszcza w roku 960! Pierwsze datacje pochodzą z XII wieku zaś kolejne z wieku XIII. Autorzy nie mieli możliwości zdobycia informacji na temat chrztu z pierwszej ręki, dlatego korzystali z ciągle żywej tradycji ustnej. Z tego właśnie wynikają rozbieżności co do samej daty. Jedynym względnie współczesnym wydarzeniu źródłem, które wspomina o chrzcie Mieszka jest „Kronika…” biskupa Thietmara z Merseburga, w której nie pojawia się żadna data a jedynie opis okoliczności, jakie towarzyszyły wydarzeniu.

Jakkolwiek stwierdzenie, że Mieszko ochrzcił się w latach 60 X w. jest pełnoprawne, to podanie dokładnej daty jest już problematyczne. O ile jednak źródła zgodnie wskazują na konkretne dziesięciolecie, w którym miał miejsce chrzest, o tyle równie zgodnie milczą w sprawie dnia zdarzenia. Przyjęło się powszechnie uważać, że Mieszko został ochrzczony w Wielką Sobotę, co podpiera się faktem, iż to właśnie ostatniego dnia Triduum Sacrum, Kościół udzielał znaczniejszych chrztów . W roku 966 Wielka Sobota wypadała 14 kwietnia, dlatego to tego dnia obchodziliśmy niedawno 1050-lecie chrztu Mieszka. Oczywiście wspomniana data jest jedynie symboliczna – określenie prawdziwego dnia chrztu jest niestety niemożliwie.

Gdzie?

Historycy spierają się co do tego gdzie miała miejsce ceremonia. Najwięcej danych zgromadzono w latach ‘60 ubiegłego wieku, w związku z obchodami tysiąclecia chrztu Mieszka. Archeolodzy odkryli pozostałości basenów chrzcielnych na Ostrowie Tumskim w Poznaniu i na Ostrowie Lednickim w Gnieźnie. W latach ‘90 okazało się, że znaleziska z Poznania nie mogły mieć nic wspólnego z ceremonią chrztu. Jednocześnie, w tym samym czasie, rozwinięto badania archeologiczne na Ostrowie Tumskim, które wykazały, że w latach 964-965 na wyspie miały miejsce wielkie przeobrażenia. Znacznie rozbudowano gród a w jego centrum umieszczono książęcą rezydencje z kamiennym palatium i takąż kaplicą. Nieopodal wzniesiono także kościół grodowy. Samą wyspę połączono z lądem imponującej długości (prawdopodobnie najdłuższymi w regionie) mostami. Wymienione inwestycje oraz pośpiech w jakim zostały wykonane sugeruje oczywisty związek z jakimś ważnym wydarzeniem. Być może był nim chrzest księcia – co do tego nie ma jednak pewności, bowiem źródła pisane milczą. Istnieje również hipoteza, że Mieszko został ochrzczony poza granicami swego władztwa – co było wówczas powszechną praktyką. Najczęściej wskazuje się przy tym na Pragę, jako miejsce pochodzenia Dobrawy, którą Mieszko poślubił tuż przed, bądź tuż po swoim chrzcie (co do tego również nie ma pewności, a źródła podają różne wersje).

Jak?

Jak ochrzcił się Mieszko? To dobre pytanie. Odpowiedź może być tylko jedna: nie wiadomo! Można założyć, że książę był ochrzczony przez zanurzenie w wodzie, jednak nie dysponujemy żadnymi danymi, które pozwoliłyby stwierdzić czy został ochrzczony w tzw. wodzie żywej (rzeka, jezioro) czy w zbudowanym baptysterium.

Po co?

Doszliśmy do największej zagadki: dlaczego Mieszko I zdecydował się na chrzest. Książę nie pozostawił nam żadnych wspomnień, jednak można sformułować kilka hipotez. Chrzest był wydarzeniem przełomowym, bo państwo Mieszka zostało uznane za – jako tako – „cywilizowane” przez wyznaczającą trendy Europę Zachodnią a sam książę zyskał status „pomazańca bożego”, który rządzi z przyzwolenia niebios. Było to równoznaczne z zaakceptowaniem przez cesarza dozgonnych praw dynastii piastowskiej do sprawowania władzy. Słowem – Mieszko mógł być pewien, że nawet jeśli jego potomkowie będą musieli zmagać się z zaborczą polityką Rzeszy to nie stracą władzy, nawet jeśli władza ta zostanie mocno ograniczona.

Źródła milczą o tym skąd wziął się Mieszko I na książęcym tronie. Nie wiadomo, czy władzę odziedziczył po przodkach, czy wziął ją siłą czy został księciem z przyzwolenia wiecu (a może wszystko naraz?). W każdym z wymienionych wariantów, chrzest był dla Mieszka okazją do zwiększenia swoich uprawnień a co jeszcze ważniejsze, ideologicznym podparciem, motywującym takie działania. Chrzest gwarantował Mieszkowi, że nawet jeżeli poddani zdobędą się na bunt i uda im się obalić jego lub jego potomka to i tak Zachód (najpewniej Rzesza) pokona buntowników i zwróci tron Piastom, jako jedynym legalnym władcom.

Oczywiście należy mieć na uwadze również inne czynniki, które wpływały na decyzję Mieszka. Jedną z ważniejszych była niewątpliwie potrzeba budowy sprawnie funkcjonującej administracji w rozrastającym się państwie. Dopóki władztwo ograniczało się do części Wielkopolski, dopóty nie było szczególnej potrzeby rozwoju aparatu państwowego. Gdy jednak na początku lat 60 X w. władzę Mieszka uznawała cała Wielkopolska, Kujawy, Mazowsze i wschodnia Małopolska stare schematy organizacyjne przestały się sprawdzać. Mieszko sięgnął zatem po gotowy wzorzec zaczerpnięty z monarchii zachodnioeuropejskich. Strukturę administracyjną oparto o sprowadzony z Zachodu kler, który władał łaciną i miał odpowiednie doświadczenie oraz kwalifikacje.

Nie należy też zapominać o czynnikach zewnętrznych. Niewątpliwie najważniejszym był problem wielecki. Ze Związkiem Wieleckim, republikańsko-oligarchicznym związkiem plemion Słowian Połabskich, Mieszko przegrał w I poł. lat 60 X w. wojnę, w której miał nawet stracić brata. Poszło oczywiście o pieniądze. Gnieźnieński książę dążył do opanowania grodów po obu stronach Odry i najważniejszego emporium handlowego północy, Wolina. Połabianie wsparci przez saskiego banitę Wichmana odparli jednak Mieszka i realnie zagrozili jego władztwu, tym bardziej że przegrana wojna namnożyła mu wrogów wewnętrznych. Książe musiał być zawsze wodzem zwycięskim, bo w innym wypadku nie był w stanie zapewnić utrzymania swojej drużynie, która jak pisał Ibrāhīm ibn Yacqūb, była znaczna. Nieopłacana drużyna buntowała się, co mogło się skończyć nawet… skróceniem księcia o głowę! Mieszko aby się utrzymać na tronie był zmuszony do zdobycia sojusznika. Okazja pojawiła się na szczęście szybko. Z niewyjaśnionych do końca przyczyn rozpadł się krótkotrwały sojusz wielecko-czeski, co spowodowało, że obie strony były w stosunkach jawnie wrogich. Książę czeski Bolesław I Srogi był więc niewątpliwie atrakcyjnym sojusznikiem dla Mieszka. Sam być może liczył zresztą, że zaangażowanie Mieszka na zachodzie pozwoli mu na zajęcie Śląska i Zachodniej Małopolski – to jednak jedynie jedna z wielu możliwych pobudek. Inną mogło być zainteresowanie Bolesława nabytkami terytorialnymi na samym Połabiu gdzie rywalizował z Rzeszą. Chrzest nie był raczej gwarancją sojuszu – był nim ślub z Dobrawą – ale Mieszko mógł chcieć w ten sposób wzmocnić swoją pozycję przetargową i zyskać więcej pewności co do lojalności czeskiego księcia, który bądź co bądź dotychczas był mu raczej niezbyt przychylny. Inaczej jest zdradzić chrześcijanina a inaczej poganina przecież.

Część badaczy twierdzi również, że Mieszko przyjął chrzest lękając się najazdów niemieckich pod pozorem chrystianizacji jego ziem. Teza ta jest niezwykle trudna do uargumentowania w oparciu o dostępne źródła. Istotnie, Mieszko mógł obawiać się ingerencji Rzeszy w swoje sprawy, tyle że raczej nie był na tyle naiwny by wierzyć, że chrzest może cokolwiek w tej sprawie zmienić: dość wspomnieć późniejsze losy wojen niemiecko polskich z lat 1002-1018. Chrzest mógł jednak wpłynąć na pozycję księcia i jego dynastii w oczach cesarza, co zresztą nastąpiło. Współczesny Mieszkowi niemiecki kronikarz Widukind z Korbei w swoich „Dziejach…”, stwierdził, że gnieźnieński książę to imperatorius amicus (cesarski przyjaciel), który pomógł cesarzowi ujarzmić Połabian. Słowa te wówczas miały bardzo duże znaczenie, więc nie ulega wątpliwości, że Mieszko przyjmując chrzest dążył bardziej do zbliżenia z Rzeszą niż do wyjścia z orbity jej wpływów (tym bardziej, ze niemalże cały sprowadzony do Wielkopolski kler był pochodzenia niemieckiego…).

Co potem?

Chrzest Mieszka wprowadził jego państwo w krąg kultury chrześcijańskiej, która była i nadal pozostaje fundamentem cywilizacji europejskiej. Do państwa gnieźnieńskiego sprowadzono zakonników, którzy przyczynili się do jego rozwoju. Lokalni rzemieślnicy zaczęli wytwarzać artefakty na użytek miejscowego Kościoła w stylu odpowiednim dla monarchii zachodnich, stojących na znacznie wyższym stopniu rozwoju. Zaczęła kwitnąć sztuka sakralna oraz piśmiennictwo, dotychczas zupełnie nieobecne. Nieocenione są również zasługi Kościoła w rozwoju gospodarczym wczesnośredniowiecznej Polski, w tym przede wszystkim w rolnictwie.

Bez dwóch zdań, mieszkowa decyzja stała się filarem polskiego państwa, dlatego słusznie chrzest księcia utożsamia się z początkami Polski. Jedno tylko nurtuje i zastanawia: dlaczego Mieszko I nie został świętym? Przecież jemu podobni, czyli monarchowie, którzy rozpoczęli w swoich państwach procesy chrystianizacyjne, np. Wacław I (Czechy), Włodzimierz I (Ruś), Stefan I (Węgry) czy Olaf II (Norwegia), zostali kanonizowani? Dlaczego na ołtarze nie wyniesiono naszego Mieszka ani nie dano mu jakiegoś dostojnego przydomka w rodzaju „Wielki”? To ci ciekawostka! Spróbujemy ją jednak wyjaśnić przy innej okazji.

Najnowszy komentarz

  • Żadne państwo nie bierze się znikąd .

zostaw komentarz