Strona głównaOgólnaFelietonRewolucja anarchistyczna

Rewolucja anarchistyczna

Polska jest wyjątkowym Krajem, a Polacy wyjątkowym Narodem. Takie przynajmniej mamy o sobie mniemanie i niech ktoś powie, że nie jest to prawdą.

Ustrój anarchistyczny jest powszechnie znany z literatury doktryn politycznych nowożytnej Europy, starożytnej również, ale nikomu jeszcze nie udało się wcielić go w życie, tylko nam Polakom. I jak to zwykle ze wszystkim, tak i na tym polu nie zostaliśmy zupełnie docenieni i dostrzeżeni.

Encyklopedyści piszą, że jest to ruch społeczno-polityczny, który szczególnie dynamicznie rozwinął się w drugiej połowie XIX wieku. Jacyś tam Proudhoni, Bakuniny czy Malatesty, tworzyli w owym czasie podwaliny teoretyczne doktryny, którą my Polacy, nie znając teorii wprowadziliśmy  w życie. Na dodatek pokojowo, bez rozlewu krwi. Grubą kreską odcięliśmy się od mroków średniowieczno-renesansowej epoki Piastów i Jagiellonów, kładąc fundament, też jako europejscy pionierzy, pod ustrój „sprawiedliwości stanowej”, czyli demokrację szlachecką.

Tak nam ta forma ustrojowa przypadła do gustu, że za żadne skarby nie chcieliśmy się z nią rozstać. Mało tego, nawet naszym sąsiadom bardzo się podobało, że taką formę ustrojową obraliśmy.

Czym w takim razie charakteryzuje się system, którego postanowiliśmy bronić bardziej niż niepodległości?

    Anarchizm – ogólny termin oznaczający różnorodne doktryny polityczne i ruchy społeczne cechujące się niechęcią wobec scentralizowanej władzy (szczególnie państwa) i sformalizowanych instytucji i wskazujące, że są one źródłem opresji społecznej i zagrożeniem dla wolności.

Tyle na ten temat Wikipedia. Jednak to wystarczy, żeby scharakteryzować ustrój polityczny I Rzeczypospolitej. Nie od razu mieliśmy do czynienia ze wszystkimi jego przejawami. Pierwsze półwiecze I RP spokojnie możemy określić mianem „demokracji szlacheckiej”. Z przykrością należy stwierdzić, że teoria, która głosi iż: ”Ustrój anarchistyczny jest uważany przez anarchistów za najszerszą formę demokracji,…”, w pełni została potwierdzona polska praktyką. Po śmieci króla Zygmunta III Wazy Polska – europejskie mocarstwo – powoli, lecz systematycznie, staczała się w otchłań anarchii.

Na szczególną uwagę zasługuje troska, z jaką trzej nasi sąsiedzi w XVIII wieku, kiedy to demokracja szlachecko-republikańska sięgnęła zenitu, a Polska dna, otoczyli wolności i swobody obywatelskie „opieką”, posyłając w granice Rzeczypospolitej swoje wojska.

Trzej magnaci: Branicki, Rzewuski i Szczęsny Potocki w obronie utraconych swobód obywatelskich, demokratycznych pewnie też, ponieważ byli to „szczerzy republikanie”, nie mogąc poradzić  sobie z tą patriotyczną „tłuszczą” poprosili o sąsiedzką pomoc. A jak wiemy z historii, sąsiadów w tym względzie mamy niezawodnych.

Do tej „chlubnej” tradycji z dnia 27.04.1792 roku nawiązali magnaci III RP: Wałęsa, Kwaśniewski i Komorowski sygnatariusze apelu „Przywrócimy demokratyczne państwo prawa” z dn. 25.04.2016. Jaką demokrację mieli na myśli? Tę z okresu rządów prezydenta Wałęsy, a może chodzi o państwo prawa niechlubnej pamięci prezydentury Bronisława Komorowskiego?

Anarchia w Polsce jest możliwa jak mało gdzie. Dlaczego więc nasi wrogowie nie mogliby skorzystać z tych historycznych doświadczeń? Sądy wypowiedziały już państwu posłuszeństwo. W ślad za nimi poszły niektóre samorządy. Oligarchia się burzy. Historia zatacza koło. Czy ta anarchistyczna rewolucja dopełni się wymazaniem Polski z politycznej mapy świata ponownie na 123 lata? Czy może na zawsze?

 

Jan Skowera

 

       

Podziel się

Brak komentarzy

zostaw komentarz