Strona głównaOgólnaArtykułyM. Gniadek-Zieliński: Regnum tuum es!

M. Gniadek-Zieliński: Regnum tuum es!

Artykuł autorstwa Michała Gniadek-Zielińskiego, pierwotnie opublikowany na www.tadeusiewicz.blogspot.com

 

Właśnie minęło – w ostatnią Niedzielę- święto Chrystusa Króla Wszechświata, bardzo piękne święto, które niestety często bywa niedoceniane zaś jego właściwe przesłanie bywa często zanieczyszczane całkiem niepotrzebnymi zjawiskami.

Dlaczego tego dnia, Kościół odczytuje akurat fragment Ewangelii Św. Mateusza (Mt 25, 31-46) poświęcony – jak to często u Mateusza – metaforycznemu pouczeniu Uczniów przez Chrystusa. Przecież, w święto Chrystusa Króla, czyż nie odpowiedniejszy wydawałby się fragment o jego Wniebowstąpieniu, które przecież – jak głosi Pismo – jednoznaczne było z przyjęciem Przezeń Korony Króla Wszechświata? Dlaczego zatem zrezygnowano z tego fragmentu? Odpowiedź jest inna i wiąże się z głęboko chrześcijańską wymową terminu Rex (Król). Monarchia jest jedynym reżimem politycznym akceptowalnym przez Chrześcijaństwo, stworzona jest na wzór porządku bożego, a więc z naczelnym monarchą stojącym na szczycie społeczności i kierującą jego losami, oraz elitą społeczną, będącą tejże społeczności przedstawicielstwem oraz wzorem do naśladowania. Tak przecież jest skonstruowane Królestwo Boże, gdzie Bóg będący najwyższym Sędzią i Rządcą oraz jedynym Twórcą Praw otoczony jest zastępami Świętych i Aniołów, wypraszających u niego łask dla ludzi oraz będących wzorem do naśladowania dla tychże. Bóg sam dał Izraelitom Króla (1Sm 8, 1-22) i strzegł go, aż do upadku Izraela. Czy Chrystus kiedykolwiek wspominał coś o bożej republice albo demokracji bożej? Nigdy. Nikt nie znajdzie na ten temat wzmianki w żadnej Ewangelii. Boże jest jedynie Królestwo, zaś wszelkie inne systemy polityczne są wytworem kultur pogańskich.
chrystus król, detal, jan van eyck
Ewangelia ostatniej niedzieli pokazuje nam jaki musi być chrześcijański monarcha, który ma być oczywiście ziemskim odzwierciedleniem (z pełną paletą wad jakie niesie ze sobą przymiotnik „ziemski”, naturalnie) Chrystusa Króla. Chrystus ukazuje monarchę szczodrego i dobrotliwego, otaczającego miłością swój lud, wynagradzającego po stokroć każdy dobry uczynek względem swych ludzi, jak gdyby to wobec niego został uczyniony. Jednocześnie jednak przypomina, że monarcha ten jest również Sędzią i to sędzią srogim, który za wszelkie złe uczynki wyrządzone poddanym każe jakby to jemu były wyrządzone. Taki winien być monarcha chrześcijański i o tym przypomina nam Ewangelia ostatniej Niedzieli.
Niestety, znaczna część środowisk kościelnych, przesiąknięta ideologią modernistyczną zdecydowanie odrzuca koncepcje chrześcijańskiej monarchii. Negują potrzebę intronizacji Chrystusa na Króla Polski (jednocześnie nie zrzucając wcale Jego Matki z tronu) oraz restauracji monarchii w Polsce. W Niedzielę w mojej parafii, Czcigodny Proboszcz posunął się już do tak obrazoburczego gestu względem święta Chrystusa Króla, że w dniu tegoż święta głosił jakoby chodzenie na wybory było obowiązkiem (nie prawem) obywateli i będzie się modlił za wszystkich, którzy tego nie czynią. Mógł choć tego jednego dnia powstrzymać się od głoszenia swojej demoliberalnej propagandy i uszanować choć ten element tradycji, który się jeszcze ostał, bo przecież, nie wiem czy Państwo wiecie, ale przenosząc po Vaticanum II święto „zapomniano”, że Liturgia Eucharystyczna powinna być połączona z Litanią do Najświętszego Serca oraz aktem zawierzenia Najświętszemu Sercu.
Na koniec apel do kolegów monarchistów, oczywiście ze wszystkich tego typu środowisk, czy może nie warto by zjednoczyć się pod sztandarem Chrystusa Króla (trudno o lepszy) i zorganizować jakąś manifestację na wzór tej niedawnej czeskiej?

Najnowsze komentarze

  • Drogi Autorze,

    będę dobrze by było gdybyś nie przeinaczał słów wypowiedzianych przez „czcigodnego Proboszcza”, który powiedział tylko, że będzie dziękował Panu Bogu za wszystkich tych, którym los małej ojczyzny nie jest obojętny i wykorzystają świadomie sowje prawo do głosowania i jednoczęsnie będzie prosił za tych wszystkich, którzy porzucuili nadzieję na pozytywną zmianę widząc co dzieje się dookoła.

  • No właśnie to jest zastanawiające – czy idea monarchistyczna byłaby w stanie przyciągnąć na sobotnią manifestacje przynajmniej 100 osób? Jak w dobie tego powszechnego poparcia dla demoliberalnego syfu do inicjatywy odniósłby się polski KRK? Czy całe przedsięwzięcia nie zakończyliby się w sądzie z oskarżeniem o podżeganie do obalenia demokratycznego ustroju? Pytań więcej niż odpowiedzi i zapewne minie dużo czasu zanim uda się na nie odpowiedzieć.

    • Odpowiedź na pierwsze pytanie jest jednoznaczna – nie! Chociaż we Wrocławiu było kilkoro.
      W manifestacjach ulicznych uczestniczy głównie młodzież, do której trafia proste, bezrefleksyjne, przesłanie „raz sierpem, raz młotem…….”. Są to spontaniczne akcje protestu, buntu, sprzeciwu, za którymi nie stoi głębsza myśl, czy wizja polityczna.
      A czy którykolwiek z polskich polityków lub „intelektualistów” zdobył się na głębszą refleksję nad tym zjawiskiem, jakim były wybory samorządowe? Zawiódł nie tylko system komputerowy, ale przede wszystkim polityczny, tolerujący wypaczenia w każdej dziedzinie życia, tak politycznego jak społecznego i gospodarczego.
      Sztandarowe hasło komunizmu brzmiało: „to nie system – to ludzie są źli”. Nie inaczej jest dzisiaj.

      Co do drugiej kwestii. To dlaczego KRK miałby się wypowiadać? Nie będzie się wypowiadał z dwóch powodów:
      1. Nie KRK organizował wybory.
      2. KRK przyjął zgubną dla siebie politykę nie wypowiadania się w sprawach świeckich, chociaż świeccy bardzo chętnie wypowiadają się w sprawach Kościoła. Nawet ktoś taki jak prof. Jan Hartmann ma wiele na ten temat do powiedzenia.

zostaw komentarz